Impuls nie do odparcia

Ten blog opowiada o niewiel­kim aparacie, którego pojawienie się miało ogrom­ne konsekwencje. To, że małe urządzenia odgrywają wielką rolę w komunikowaniu się, nie powinno nas dziwić – nasz mózg waży w końcu około kilograma. Telefon komórkowy nie odznacza się równą mu inte­ligencją, ale w coraz większym stopniu ułatwia nam komunikowanie się na wszelkie sposoby, jakich tyl­ko nasz mózg zapragnie, wszędzie tam, gdzie akurat znajdują się nasze mózgi i ciała.

Nazwa jest trafna. W Anglii i wielu innych krajach używa się określenia mobile phone – dosłownie „tele­fon ruchomy” – ale cellphone – „telefon komórkowy” – brzmi lepiej. Nie tylko przenosi się on z miejsca na miejsce, jak żywe komórki, lecz także, tak jak one, daje początek nowym wspólnotom, możliwościom i relacjom, gdziekolwiek zawita. Telefon komórkowy jest więc nie tylko ruchomy, ale i twórczy. Angielskie słowo celi ma wszakże i drugie znaczenie, które odzwierciedla jeszcze inny aspekt jego oddziaływania. Celi to również „cela”. Telefon ten nie tylko otwiera nam nowe możliwości, ale i sprawia, że zawsze można się z nami połączyć. Tym samym więzi nas w celi nieustannej dostępności.

 

W niniejszej książce analizuję rewolucję, jaka się dokonała- za sprawą telefonu komórkowego. Oma­wiam jej wpływ na nasze życie, na miłość i wojnę, pra­cę i rozrywkę oraz wszystko, co się zawiera między nimi. Zaczynam od omówienia niektórych tych zja­wisk. Rozdział 2 jest poświęcony przenośnym mediom, które nam od dawna towarzyszą – książce, aparatowi fotograficznemu, radiu tranzystorowemu. Każde z nich wyprowadza nas z domu, studia czy biura w świat ze­wnętrzny. Telefon komórkowy jest jednak czymś wy­jątkowym, nie tylko bowiem dostarcza nam informa­cji, ale i umożliwia rozmowę wszędzie, gdzie się nam podoba.

Za środek przekazu kształtujący naszą epokę uzna­je się przeważnie Internet. Istotnie, jest to medium nad mediami, dostarcza bowiem prosto na ekran na­szego komputera książki, zdjęcia, audycje radiowe, e-maile, gazety, czasopisma i mnóstwo innych form komunikacji. Ma to jednak swoją cenę: za dostęp do cyberprzestrzeni płaci się przywiązaniem do krzesła przy biurku w jakimś pomieszczeniu.